-Miał zawała?- zapytałam doktora Dolly, u niego także miałam praktyki.
-Tak.-powiedział- Nie przyjmował tabletek na serce, i na dodatek tyle przeżył, nerwów, i wyszło szydło z worka.
-Ale wyjdzie z tego, będzie mógł normalnie żyć?
-Tak tylko będzie musiał brać tabletki, a teraz przepraszam muszę iść do innych pacjentów.
Tata spał. A ja postanowiłam zadzwonić do Anny.
-Halo- odezwała się Anna.
-Cześć. Jestem w szpitalu, tata miał zawał.- powiedziałam jej, żeby się nie przejmowała.
-Ojej.. a w jakim? Przyjadę do ciebie.
-Nie trzeba, poradzę sobie, ty mi powiedz jak ci poszła sesja?
-Była koszmarna.
-Tak myślałam, powiesz profesorowi że nie będzie mnie jeszcze tydzień.
-Jasne, ale mam nadzieję że na trening przyjdziesz?
-Oszalałaś, nie mogę, muszę ten tydzień przekazać tacie.
-Zastanów się jeszcze, to jest twoja szansa.
-Dobra.
-Zadzwoń do niego.
-Kogo?
-Leona!- powiedziała i się rozłączyła.
Całkiem o nim zapomniałam, ale jakoś nie chcę do niego zadzwonić, bo wiem że i on będzie mi ględził o tym treningu.
-Mania!- powiedział doktor Dolly.- Twój tata czuje się dobrze, teraz możesz do niego wyjść, za trzy do czterech dni go wypiszemy.
-Dziękuje.- powiedziałam.
Weszłam do sali, i już zostałam zawołana przez tatę.
-Mania!- zawołał.-Podejdź proszę.
-Tak?
-Nie musisz się martwić, ja sobie poradzę ty wracaj na studia.
-Studia nie zając, nie uciekną, a tobą ktoś musi się zająć.
-Ale ja już kogoś mam.
-Co?- czyżby tata sobie kogoś znalazł?
-Ma na imię Jane, jest w moim wieku, to jest moja pani psycholog, to dzięki niej postanowiłem odmienić swoje życie.
-Chodziłeś do psychologa?
-Tak. I nie masz się o co martwić, już od dawna myślimy żeby ona się do mnie przeprowadziła.
-No to w takim razie nie będę wam przeszkadzała.- bardzo się cieszyłam że tata znalazł sobie jakąś kobietę.
Wróciłam do New York-u, byłam tak zmęczona że od razu skierowałam się do swojego pokoju, ale coś mnie zaniepokoiło, jakieś śmiechy w Anny pokoju, albo ktoś u niej jest albo sobie przypaliła trawki i sama do siebie się śmieje.Weszłam do jej pokoju, i pierwsze co zobaczyłam to były kieliszki od wina. A dopiero zobaczyłam ją z jakimś kolesiem.
-O Mania, wróciłaś? - zapytała mnie Anna.
-Tak, ale jak chcesz to mogę wyjść.
-No weź przestań, zostań.
-O.K.- spojrzałam się na chłopaka.
-A..to jest Lukas- przedstawiła go Anna, a później podałam mu rękę i powiedziałam swoje imię.
-Jest studentem akademii wojskowej.
-Wspaniale.
-Opowiadałam mu o twojej pasji. Ty wiesz że on też ma kolegę co lubi pływać, i jest w tej... no.. grupie...-myślała.
-New York.- podpowiedziałam.
-Tak, może spotkasz się z nim i obgadasz z nim taktykę dostania się tam, co?
-Ja już się dostałam na trening, ale nie wiem czy pójdę, a teraz przepraszam ale muszę iść spać. Dobranoc.
-Dobranoc.- powiedzieli oboje w tym samym czasie.
Tej nocy nie mogłam spać, pierwszym powodem były głośne śmiechy Anny i Lukasa, a drugą moje myśli krzątające się od choroby mojego taty, do Leona. Nie mogłam o nim zapomnieć, a tak boję się do niego zadzwonić.
--------------------------------------------------------------------
No to jest III rozdział. Jestem dość sceptycznie do niego przekonana.
CZYTASZ = SKOMENTUJ
Ps. to mi bardzo pomaga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz