Leon
Myślałem o niej całą noc, a ona, nie pojawiła się. Olała mnie. Nie wiem nawet jaki ma numer telefonu. Czekałem pół godziny, nie było jej, ale zauważyłem jej koleżankę co dopadła ją po rozmowie ze mną.
-Hej!-zawołałem.
-O... Cześć?!- powiedział z lekkim uśmiechem.
-Widziałaś Manie?
-Wiesz wczoraj pojechała do ojca, została tam na noc, i dziś jej nie będzie.
-Mhm... A możesz mi podać jej numer telefonu?-zapytałem.
-Jasne!- odpowiedziała, a jak jej podałem telefon, szybko wpisała numer i oddała telefon.
-Proszę- powiedziała- Ja muszę lecieć, pa.
-Do zobaczenia.- odparłem i już wcisnąłem zieloną słuchawkę przy numerze Mani.
Nie odbierała, i tak z sześć razy, w końcu odpuściłem.Szkoda.
Mania
Cały dzień postanowiłam zostać z tatą, zwłaszcza teraz gdy chcę zacząć żyć normalnie. Zrobiłam mu śniadanie, jego ulubione, jajecznicę z pomidorem z trzech jajek, i tosty posmarowane dżemem.
-Dzień Dobry tato.
-Cześć Maniu.- powiedział a jego twarz promieniała.
-Zrobiłam Ci śniadanie, smacznego.
-Jak ty o mnie dbasz.
-Dziś wracam do New Yorku, nie mogę olać studiów i trzeba zacząć trenować pływanie.
-Na pewno Ci się uda, jesteś najlepsza.- odpowiedziała.
-Oby-powiedziałam- Chciałabym się dostać tam, tak mi na tym zależy. Moje najwieksze marzenie to doprowadzić ten klub na Olimpiadę Klubów, i zdobyć tam złoto.-uśmiechłam się.
-Mierz wysoko a na pewno coś osiągniesz.
I tak zrobię, trochę mi było trzeba tych słów pocieszenia taty.
Dziś obiecałam tacie że pójdziemy na grób mamy, zawsze chodziłam tam sama, ale wydaje mi się że od dziś się to zmieni.
Po przyjściu z cmentarza, postanowiłam sprawdzić pocztę, i kto do mnie dzwonił na telefon. Piętnaście nieodebranych połączeń, dwa od trenerki, trzy od Anny, siedem od nieznanego numeru, i jedno od nieznanego numeru. Miałam też dwa SMS-y.
-------------------------------------------------------
Anna
-------------------------------------------------------
Czemu nie odbierasz? Przystojniak z wczoraj Cię szukał,
prosił mnie o podanie twojego numeru, oczywiście mu podałam.
Chyba się nie obrazisz, oddzwoń.:*
--------------------------------------------------------
A drugi był od nieznanego numeru, pewnie to był Leon, ten co dzwonił aż siedem razy.Zapisałam już numer.
--------------------------------------------------------
Leon
--------------------------------------------------------
Witaj, czemu Cię nie było na treningu, czekałem, ale to nic.
Prosiłbym o oddzwonienie.
Leon.
---------------------------------------------------------
Najbardziej mnie ciekawił ten ostatni numer, postanowiłam że pierwsze co zrobię to oddzwonię właśnie na ten numer.
-Halo, Michael słucham.- odezwał się męski głos w słuchawce.
-Dzień dobry, z tego numeru ktoś do mnie dzwonił, mam na imię Mania.
-O....-powiedział z uśmiechem w głosie.- Jestem trenerem klubu New York, twoją prośbę o dostanie się do naszego klubu został pozytywnie rozpatrzony. Zapraszam Cię na trening sprawdzający za tydzień o 11:00, czy Ci pasuje?-zapytał, a ja wciąż nie wierzyłam w to co usłyszałam, przecież nawet nic nie wysyłałam.
-Tak pasuję, dziękuje.
-Dobrze, do widzenia.
-Do widzenia.
-Tato!- krzyczałam.
-Słucham?!- odpowiedział.
-Dostałam się na trening- powiedziałam.
-To wspaniale- powiedział i w jego oczach pojawiły się łzy.
-Tato, co Ci jest?- zapytałam a on trzymał się za serce.
-Tato!!!- zawołałam, i już dzwoniłam po karetkę.
------------------------------------------------------------
I tak mamy II rozdział, trochę się ciągnie, wiem. Obiecuje że wszystko się wyjaśni w następnych rozdziałach. Czy Mania pójdzie na trening? Co jest z jej tatą? Czy to jej wina? a najważniejsze: Czy Mania bliżej zapozna Leona? Na te pytania będą odpowiedzi w następnych rozdziałach, ale powiem jedno ,,cierpliwość''.
CZYTASZ = SKOMENTUJ daje mi to dużo szczęścia :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz